Pieśń dla Evedith IV

Evedith.

Włączam światła. Sala staje w swoim kameralnym blasku. Niewielka, wyłożona ciemną, drewnianą boazerią, oprószona ciepłym światłem starych lamp. Na podwyższeniu stoi czarny fortepian.

Pamiętasz? Często graliśmy na nim aż do wschodu słońca. Tylko ty. I tylko ja.

Idę spokojnym krokiem, uspokajając rozszalałe serce. W końcu odkładam karabin na lśniący, onyksowej barwy blat. Uderzam w klawisz. Wydobywa się niski, ponury dźwięk. Ale to początek dobrej melodii. Tej, którą napisałem dla ciebie.

Siadam na stołku. Nagle rozlega się potężna, szklana eksplozja. Wysadzili drzwi do hotelu. Wyłamuję palce i kładę je na czarno-białym uśmiechu fortepianu. Gram pierwsze dźwięki.

Evedith. To twoja pieśń.

Dzikie ryki dobiegają zza wyłamanych drzwi.

Śpiewam, ale załamuje mi się głos. Pada prąd. Jedną ręką odpalam flarę i rzucam tuż obok.

Czuję ich. Wieczny Wilku, już tu są.

Gram, gdy wchodzą do sali. Osaczają mnie, szybkie żmije. Stają zwartym kręgiem słuchaczy, dysząc nad fortepianem. Ich obrzydliwe, na pół ludzkie, na pół demoniczne cielska migoczą w słabym, zielonkawym świetle flary. Widzę, że nie snują żadnych zaklęć. Mają mnie w garści. Wiedzą, że nie będę walczyć.

Lecz mylą się. Walczę z nimi, walczę za pomocą każdego dźwięku. Czy teraz rozumiesz mój plan? Klucz tkwi w harmonii. Doskonale skonstruowane elementy naszego świata mają wyjątkową moc. Nigdy ci tego nie mówiłem, ale twoja pieśń również miała taką moc. Wystarczyło zagrać ją w innej tonacji, zmienić kilka nut. Ostatni dźwięk wyzwalał energię, anihilującą wszystko w potężnej implozji. Nie pytaj mnie, gdzie posiadłem taką wiedzę. Czasami lepiej nie wiedzieć wszystkiego o zmarłych, aby zachować o nich lepszą pamięć.

Oddaję się melodii. Niesie mnie. Głos nabiera mocy i staje się coraz mniej chropowaty. Śpiewam, a potwory śmieją się ze mnie. Doskonale się bawią, nieświadome kroczącej ku nim zagłady.

Starożytna, demoniczna formuła działa. Czuję, że powietrze zaczyna nieznacznie wibrować, coraz silniej z każdym dźwiękiem. Zapłaciłem ogromną cenę, aby posiąść tę wiedzę, wiele osób skrzywdziłem, niektórych musiałem nawet zabić. Teraz choć częściowo mogę odkupić swoje winy. Siła implozji powinna znieść nie tylko mnie i demony. Rozerwie również hotel wraz ze słupami. Ich przerażająca moc już nigdy więcej nie złamie żadnej ludzkiej duszy, już nigdy nie zamieni żadnego z nas w przeklętą kreaturę! To cena, którą warto zapłacić. Jakbym żył dla tej chwili.

Powietrze mocno wibruje. Wśród demonów podnosi się szmer niepokoju. Melodia zbliża się do końca.

Wtem ostentacyjnie wolnym krokiem podchodzi i staje tuż ze mną baronet. Potęga pulsuje z każdym uderzeniem demoniego serca na równi z nienawiścią. Tak bardzo skupiłem się na piosence, tak bardzo chciałem, abyś mogła zobaczyć moje ostatnie chwile. Nie wyłuskałem go z otaczającej mnie hordy. Śmiertelny błąd.

- Jesteś potężnym wojownikiem, Heronie – wyszeptał tuż nad moim uchem. – lecz głupcem. Gdybyś tyle nie myślał w swojej pustej głowie, ta bitwa byłaby twoja. Ale ja potrafię czytać. A przedśmiertna nić z twoim ptakiem jest dla mnie czysta jak kryształ.

Wieczny Wilku!

- Hakkonanet! Stań się jednym z nas! – zaryczał baronet, a ściany zadrżały.

Wielkie, proste ostrze przebiło mnie na wylot. Krew bryznęła mi na zastygłe palce, a wraz z nią gwałtownie uleciało ze mnie życie. Lecz nim to się stało, dopadła mnie najgorsza z możliwych klątw.

Złamali mnie, więc żegnaj, Eve…

***

Evedith wpijała rozpaczliwie palce w gęste i ciemne pióra.

- Nie! – krzyczała stłumionym głosem w ptasią szyję. – To nieprawda! Słyszysz!? To wszystko nieprawda!

Cemeter pokręcił głową. Kruk ciasno otulił drżące, wstrząsane szlochem ciało potężnymi skrzydłami. Z oczu demona płynęły mieniące się wszystkimi barwami tęczy łzy. Bo od dziś, w tej wojnie, jego pan, a mąż nowej pani, stał się demonem. Pewnego dnia być może staną na wojennym gruncie. A w żadnej parze oczu nie będzie mogło tańczyć nic, prócz szalonej nienawiści.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.